| Ostatnia para |
|
|
|
Spis treści
Strona 3 z 5 Dzień jedenasty Meg zadzwoniła rozszczebiotana jak skowronek. Nie mogłam utrzymać w ręce słuchawki, od dwóch dni nie podniosłam się z kanapy. Dzwoniła bo chciała odebrać swój odtwarzacz CD., bo zapomniała. Wystawiłam jej go na wycieraczkę, zamknęłam drzwi i się upiłam. Nie mogłam na nią patrzeć, ona taka szczęśliwa a ja spadam łbem w dół. Jestem chora, mam katar, kaszel i głowa mnie boli. Popołudniu przyszła Alicja, waliła w drzwi tak długo aż wściekła jej otworzyłam. Siedziała godzinę i zawalała mnie jakimiś swoimi zasranymi mądrościami. Powiedziała, że po wódkę musze iść sama bo ona mi nie przyniesie. Wstałam i poszłam. Bez butów. Dzień trzynasty Mam dość. Dzień szesnasty Chyba jestem głodna, nie pamiętam kiedy jadłam, w lodówce skisły pomarańcze. Akurat te , które lubiła Meg. Ja nigdy nie jadłam pomarańczy, wolałam kiwi i banany. Pomarańcze skisły, Meg skisła. Nie chce mi się iść do sklepu. Alicja dzwoniła przypomnieć mi ,że jutro urlop mi się kończy. Kurwa, zapomniałam. Zadzwoniłam do Marka i poprosiłam żeby wystawił mi zwolnienie lekarskie i wysłał do pracy. Najlepiej na rok. Wpadł godzinę później i posprzątał mi mieszkanie. Dostałam zwolnienie na dwa tygodnie. Dzień siedemnasty Szef dzwonił, powiedziałam, że jestem obłożnie chora, miałam tak przepity, zachrypnięty głos, że uwierzył. Po szesnastej ktoś zapukał do drzwi, olałam, zaczął namolnie dzwonić, więc wstałam i otworzyłam. To był szef. Przyszedł na kontrol , ledwo trzymałam się na nogach, odprowadził mnie do łóżka, zaczęłam kaszleć. Spytał co to za butelki pod ławą, nie odpowiedziałam. Popatrzał na mnie z politowaniem i dziką satysfakcją. -Zdaje się Cler, że mam powód do zwolnienia Cię- wysyczał (rozradowany) -Zdaje się, że na lekarskim nie może mnie Pan zwolnić- odburknęłam Uśmiechnął się tylko i wyszedł. Wrócił za 15 minut i przyniósł mi dwadzieścia butelek wódki. Postawił na stole i dodał z przekąsem, że osobiście postara się ,żebym zaliczyła bruk. Jak tylko wyszedł sięgnęłam po pierwszą butelkę. Skoro już stoją... |
||


