| Polana |
| Wpisała: yamonka | |
| 11.09.2004. | |
|
Noc, ciemna polana posród wielkiego lasu. Blask księżyca oswietla nasze nagie postacie. Stoimy naprzeciw siebie uważnie się sobie przyglądając. Boję się, a jednocześnie czuję wewnętrzny spokój; to Ty tak na mnie działasz.
Zbieram w sobie całą odwagę, wyciągam rękę, delikatnie dotykasz moich palców, jednak szybko się cofasz. Nie rozumiem, coś jest nie tak?? Nadal na mnie patrzysz, a ja mam nieodparte wrażenie że potrafisz zajrzeć w moje wnętrze, w moje myśli... co tam znajdziesz?? Szał!! Uczucia przenikają się wzajemnie, naprzemian uderzają we mnie fale radości, strachu, rozpaczy i podniecenia. Nie wiem co Ty czujesz, ale pewnie to samo. Dlatego się wycofałaś. Teraz Twoja kolej, wyciągasz do mnie dłoń, chwytam ją z obawą, że się rozmyślisz i zostawisz mnie tu samą. Nie robisz tego jednak. Pozwalasz mi do siebie podejść. Jak ja sie boję!!! Nie chcę Cię skrzywdzić, mówiłaś że tego chcesz. Nie możemy zrezygnować, wiesz że tak nie wolno. Z każdą chwilą jestem bardziej pewna że nie popełniłam błędu - Ty albo żadna!! Podchodzę jeszcze bliżej, odgarniam Twoje śliczne, kręcona włosy z twarzy. Kocham kiedy masz je rozpuszczone. Uśmiechasz się do mnie tak słodko i delikatnie. Dotykam Twojego policzka, zamykasz oczy, głaskam szyję, w końcu pytam: "boisz sie mnie, Prawda???". W odpowiedzi dostaję cudowny pocałunek. Wpijasz sie we mnie ustami. Uwielbiam się z Tobą całować. Rozpinasz moję bluzkę, choć to nie potrzebne chcesz zachować jakieś pozory. Dobrze, niech tak będzie. Chyba wolisz nie wiedzieć kiedy to nastąpi. Pozwalam Ci dokończyć rozpinanie reszty guzików. Delikatnie liżę i całuję Twoją szyję, szepczesz: "jeszcze nie" - wiem o tym. Teaz ja Cię rozbieram Zdejmuję najpierw biała bluzkę, w której tak ładnie wyglądasz, potem stanik. Stoimy naprzeciwko siebie pół nagie. Jeteś taka śliczna. Przytulam się do Ciebie. Dotykasz moich pleców, pośladków. Wjeżdżasz dłonią pod spodnie. Kurcze, to mój słaby punkt. Znów zaczynamy się całować. Delikatnie, subtelnie, jak liście igrające ze sobą w powiewie jesiennego wiatru. Pozbywamy się reszty garderoby. Cieszę się że tu jesteśmy, to idealne miejsce - nie mogłaś wybrać lepszego. W Twoich objęciach i namiętnym pocałunku lądujemy na ziemi. Jesteś przy mnie, już na zawsze moja. Wiesz...nie oddam Cię, zatrzymam Cię tylko dla siebie. Układasz się na mnie, czuję ciepło Twojego wnętrza na swoim udzie. Płynnie poruszasz biodrami ocierając się o mnie. Co za uczucie, nie ma Nas dla Świata. Jak ja Ci zazdroszczę, niestety ja jeszcze nie mogę odpłynąc w erotycznym uniesieniu, jeszcze za wcześnie. Słyszę Twój przyspieszony oddech, ciche "tak". Moje dłonie jak błędni rycerze badają każdy centymetr Twojego ciała. Widzę błogość na Twojej twarzy, nie wiesz nawet jaki to widok. Wiem, że jeszcze chwila, a przez Twoje ciało przebiegnie dreszcz nieopisanej rozkoszy. Coraz intensywniej napierasz na mnie, aż chwilami brakuje mi sił i tchu żeby nad sobą panowa. Jeszcze nie, muszę wytrzymać. Jesteś już cała mokra. Nagle przeszywa Cię piorun uniesienia. Opadasz bez sił. Uśmiecham się do Ciebie. Patrzysz na mnie badawczo i ze zdziwieniem pytasz: "jeszcze nie?". "Nie", odpowiadam. Siadasz na trawie i zaczynasz bawić się jakimś kwiatkiem. Wyglądasz jak mała, rozkapryszona dziewczynka. Klękam za Tobą, gładzę włosy, całuję kark...lubisz to, prawda?? Bawię się Twoimi piersiami. Uwielbiam je!! Znowu powoli odpływasz, tak zaraz będzie włściwy moment, tylko stracisz kontakt z rzeczywistością. Chcesz się do mnie odwrócić, jednak nie pozwalam na to. Jesteś zdziwiona, jednak moje pocałunki srawiają, że nie protestujesz. Wsuwam dłoń między Twoje uda. Delikatnie unosisz się, tak abym mogła w Ciebie wejść. Rany, ale jesteś gorąca i wilgotna. Znowu zaczynasz swój taniec. Teraz albo nigdy. Całuje cię w szyję, czujesz to bardzo wyraźnie. Na chwilę zamierasz w bezruchu, ale tylko na moment. Myślisz że to był tylko pocałunek??? Mylisz się!! Ciepła stróźka krwi spływa po Twojej szyi, piersiach, brzuchu. Nie widzisz jej jeszcz, ale od teraz należysz do mnie. Chyba zauważyłaś, bo scisnęłaś moją dłoń w swoich. Znowu chcesz się odwrócić, tym razem pozwalam. Mam jeszcze na ustach Twoją krew. Jesteś troszkę wystraszona, ale nie ma już odwrotu. Zadziwiasz mnie.. zlizujesz resztki krwi z moich ust, mocno przytulamy się do siebie. Myślę, że jak na jedną noc to wystarczająco dużo wrażeń. Zasypiamy wtulone w siebie, dwie bosko nieboskie Wampirzyce!! Komentarze (0)
![]() Napisz komentarz
|




