| Przebudzenie |
|
|
| Wpisała: @lterego | ||
|
Spis treści
Strona 1 z 2 Prawie wcale nie spałam poprzedniej nocy. Było gorąco, powietrze z drżeniem
stało w miejscu, tak jak przed burzą. Byłam zmęczona i rozdrażniona, nie chciało
mi się skupić na pracy. Jak zawsze, kiedy mi się nudzi, lub nie mogę sobie znaleźć
miejsca, weszłam pod prysznic. Letnie strumienie wody trochę mnie ochłodziły,
ale niestety nie orzeźwiły. Zdecydowałam się zdrzemnąć na tarasie. Po drodze z łazienki, wyjęłam prześcieradło z szafy w przedpokoju, żeby nie musieć się ubierać. Zawinięta w nie, ułożyłam się w wygodnym leżaku na tarasie, i po chwili rzeczywiście usnęłam. Obudziło mnie muśniecie twoich ust. -Cześć, Kotku. Źle się czujesz? Przeciągnęłam się, przecząco kręcąc głową. Stałaś pochylona nade mną, czułam twój zapach. Zawsze mi się kojarzył z latem. Siadając obok mnie na leżaku, odstawiając na stolik szklankę z sokiem, wzięłaś mnie za rękę. Nasze palce automatycznie splotły się ze sobą, tak jak tysiące razy przedtem. Bez słowa nachyliłaś się żeby mnie pocałować. Miękkość twoich warg zawsze mnie zaskakiwała. Delikatny pocałunek rozbudził we mnie tęsknotę do twoich ust. Rozchylając moje, dałam ci do zrozumienia jak bardzo mi ciebie brakowało podczas dnia. Pocałunek zmienił charakter, zrobił się wymagający, żądający poddania. W dalszym ciągu trzymając moją rękę, przycisnęłaś ją do leżaka, drugą dłonią łapiąc moją wolną, dołączając ją do niewolnictwa pierwszej. Leżałam na plecach, z dłońmi unieruchomionymi nad głową, oddana twoim pocałunkom. Całowałaś mnie długo, specjalnie się nie śpiesząc, doskonale wiedząc że mnie tym podniecasz. Powolnym ruchem ściągnęłaś ze mnie prześcieradło. Bardzo lubię, kiedy na mnie patrzysz, podnieca mnie świadomość że pragniesz mojej nagości. Sięgając po szklankę, wyłowiłaś z niej kostkę lodu. Trzymając ją między palcami swojej wolnej ręki, drugą w dalszym ciągu przytrzymując moje obie nad moją głową, powoli musnęłaś lodem moją szyję. Uśmiech w kącikach twoich ust zdradził twoje zadowolenie z mojej reakcji. Na chwile wstrzymałam oddech. Lód wędrował dalej, po obojczyku między piersi, otaczając je po kolei krągłym ruchem, w stronę brzucha, w końcu zatrzymując się na moim udzie. Całym ciałem pragnęłam kontynuacji twojego dotyku. Przymykając oczy, oddałam się rozkoszy twoich ust na mojej piersi. Kostka lodu topniała w twoich palcach nad moim udem, płynąc malutkim strumykiem miedzy moje zaciśnięte nogi. Ciepło twoich ust, ruchy twojego języka i rytmiczne ssanie, ostro kontrastowało z zimnym strumykiem wody. Każdy ruch twoich warg przeszywał mnie rozkoszą, równomiernie z dreszczem zimna, które kapało na moja skórę. -Nie wolno ci opuścić rąk, wyszeptałaś, na chwilę odrywając usta od mojej piersi. Powracając do ssania, leciutko uszczypnęłaś mnie w stwardniały Sutek, czekający na twoja pieszczotę. Zawirowało mi przed oczami, musiałam je zamknąć. Sensacja ssania i twoje coraz ostrzejsze pieszczoty sutka, dawały mi wrażenie że płonę. Uwielbiałam twoją władzę nad moim ciałem, twoją umiejętność wzniecenia we mnie pożądania w ciągu kilkunastu sekund. Myśl, że twoje pieszczoty mogłyby się skończyć, była w tej chwili nie do zniesienia. Bezwiednie unosiłam ciało, żeby ci ułatwić dostęp do moich piersi. |
||





