| Spotkanie po latach ( III ) |
|
|
|
Spis treści
Strona 4 z 5 Przyciągam ją jeszcze bardziej do siebie i wtedy ona zaczyna swój spektakl. Jest zdecydowana i dobrze wie, czego chce. Zaczyna mnie namiętnie całować, jakby właśnie teraz przestała hamować to całe pożądanie, które towarzyszyło jej od naszego rozstania. Całuje moje ramiona, szyję, dekold. Wszystko chce mieć na raz. Jej ręce silnie zaznaczają się na moich plecach. Obejmuje mnie tak, jakby chciała schować przed całym światem. Całuje i dotyka coraz odważniej... A ja? Mnie już zaczyna brakować. Powoli znikam w niej. Ma mnie już prawie całą. Czuję, jak odznacza zęby na mojej szyji. Tak bardzo jej pragnę, że teraz już nic mnie nie zatrzyma. Nie mogąc się już doczekać, kiedy zacznie mnie brać w zupełności, cały czas ją całując, zaczynam prowadzić ją w stronę łóżka. Przez moment jakby mi się opierała, ale za chwilę to już ona prowadziła mnie. Gdy zaczęłam rozpinać jej spodnie, uśmiechnęła się tylko i zaczęła szybciej ciągnąć do łóżka. Wiedziałam, że to ona rządzi. Wiedziałam, że to ona będzie górą. Zawsze tak było. Nagle poczułam jak dookoła mnie wiruje świat, a po chwili leżałam już na łóżku. Nie spodziwałam się tego zupełnie. Kiedy otworzyłam oczy, ona patrzyła na mnie z taką łapczywością w wzroku, że chyba się nawet troszkę zawstydziłam. Patrzyła na moje nagie piersi... Widziałam w jej oczach błysk dzikości. Nie myliłam się. Zaczęła pośpiesznie ściągać mi spodnie z nóg. Nie mogła pozwolić sobie nawet na minutę dłuższego czekania. Widziałam jak je mnie spojrzeniem, jak próbuje dzielić na kawałki, ale jej się to nie udaje. Chce mieć wszystko! Teraz! Nagle czuję ciepło na udzie... Później cieło jest na drugiej nodze. Już nic nie widzę. Nie patrzę. Pod powiekami pływają mi jasne kropeczki. Ogarnia mnie błogostan, kiedy czuję jak coraz bardziej zbliża się do miejsca, które tyle czasu na nią czekało. Jej usta bawią się ze mną w chowanego. Nie mogę już tego wytrzymać. Chcę, żeby jak najszybciej tam się znalazła. Już nie wiem co mam robić. Nagle czuję to znajome mi dobrze ciepło w samym środku... Zaczyna delikatnie ściągać ze mnie majtki. Nie mam pojęcia gdzie teraz jestem. Napewno nie w niebie, ale wiem, że coraz bliżej. W końcu obezwładnia mnie wilgoś jej języka, a moje ciało już nie jest moje, tylkko jej. Należę już teraz cała do niej. Nie ma mnie. Teraz jestem tylko czuciem. Wiem, że jest blisko, bardzo blisko, a jednak jeszcze się ze mną bawi. W końcu jej język zaczyna zachowywać się tak jak zawsze... |
||





