| Wirtualna(?) miłość (1) |
|
|
| Wpisała: dumdumdum | |
|
Siedzę na czacie. Ostatnio, od kiedy mieszkam w rodzinnym domu i nie mam co robić, często tu siedzę. Wpatruję się w monitor i szukam. Czego? Sama nie wiem. Miłości? Nie... Chyba nie. Siedzę i piszę jakieś głupotki na ogólnym. Głupotki. No właśnie. Ja wcale tak do końca nie uważam, że czat jest głupi. Wcale nie! przecież dzięki temu można się wiele nauczyć, dowiedzieć dużo się można od ludzi. No i oczywiście poznać ciekawe osoby, z którymi możemy się np. spotkać w realnym a nie wirtualnym świecie. Więc siedzę tak. I dochodzę do wniosku, że czasami strasznie nudzi mnie ten czat. Ale skoro nie mam już naprawdę nic innego do roboty, to może by tu jakoś ten czat urozmaicić i urozmaicić sobie czas spędzony przed komputerem. Wpadłam więc na pomysł, że pożyczę od koleżanki kamerkę. Z kamerką jest przecież inaczej. Inni mogą Cię zobaczyć. Możesz się komuś spodobać albo nie, i już jest o czym rozmawiać - jest ciekawiej. No a przy okazji, może trafi sie jakaś interesująca osoba, która zapuka i okaże się również w naszym guście?;) Zainstalowałam wiec kamerkę internetową. Jakież było zdziwienie moich koleżanek czatowych, jak ją włączyłam! Posypało się: - Dumdumdum! To Ty masz kamerkę?! Dlaczego wcześniej nie włączałaś?! - O jezu! Dumdumdum ma kamerkę! Zobaczcie! - O! Jaka ładna dumdumdum! I tak dalej, i tak dalej. Oczywiście było to przyjemne. Od razu zrobiło się ciekawie. Acha! W ramach wyjaśnienia - kamerkę miałam ustawioną centralnie na Twarz - nie boję się ocen, ani nie wstydzę się tego kim jestem. Jeśli się komuś spodobam, to sie spodobam. A jeśli się komuś nie podobam, to niech nie patrzy. Natychmiast oczywiście posypały się też privy. Nie było to dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałam, że tak będzie. I nie słodzę sobie tutaj, że jestem jakąś tam pięknością, lecz nie mówię też, że jestem brzydka. Po prostu - odzywały się koleżanki (te odwieczne, które rzadko ze mną rozmawiały na poważne tematy śmiejąc się częściej na ogóle), odzywały się zainteresowane moją osobą potencjalne kandydatki na przyszłą partnerkę, z których co druga prawie okazywała się totalną idiotką o głupocie nie do przełknięcia, pisały do mnie oczywiście tez osoby delikatnie mówiąc wulgarne, którym nie podobała się moja kochana krostka na samym czubku nosa, i w sposób dość konkretny przedstawiały swój podziw dla mnie, z tego tylko względu, że nie wstydzę się pokazać publicznie. A ja się nie wstydzę! Ani ani! A co ja?! Jakaś ułomna jestem do cholery, czy co?! Ukradłam komuś twarz, że mam się wstydzić?! Olewałam więc takie komentarze i nie przejmowałam się nimi zupełnie! Śmieszne to było dla mnie. Nie myślcie tylko, że dawał sobie tak po sobie pojeżdżać!!! O nie! I takim tez się oberwało ode mnie. Dlaczego ja mam byc gorsza? Nie pisałam oczywiście o wyglądzie takich, czy owakich, no bo jak, skoro nie wiedziałam ich w ogóle, ale za to uczepiałam się ich kultury, słownictwa, itd. Ech, nie chce mi się już o tym pisać, bo po co sobie głowę głupotkami zawracać? Tak wiec pisałam ze wszystkimi, którzy chcieli ze mną rozmawiać, z wyjątkiem tylko tych, którzy zapraszali mnie do rozmowy na privie, a w nicku mieli wyodrębnione WIELKIMI literami słowo związane z sexem ("mokraPICZKA", "dotknijPALCEM", "terazBIERZmnie" itp.). Otwierałam wszystkie zaproszenia. Czasami tak jest jednak, że nawet choćbyś chciał porozmawiać z osobą, która właśnie Cię zaprasza do rozmowy (tak Ci się przynajmniej wydaje), to jak już otworzysz to zaproszenie i na sam wstęp ujrzysz "siema", "elo", "hay" i wiele jeszcze innych pochodnych i podobnych, to niestety ręce Ci opadają. I następuje wtedy ta chwila niezdecydowania. Odpisać, czy nie odpisać? Zniżyć się do czyjegoś - takiego - poziomu, czy może darować sobie i nie psuć nerwów? Nie wspominam tutaj już o błędach ortograficznych, które widać ewidentnie, że nie są wynikiem choroby. Czasami sie taki człowiek jak ja zniża troszeczkę, czasami daje na luz i wyłącza takiego rozmówcę natychmiast, a czasami po prostu robi sobie jaja i pisze w identycznym, troszkę nie zrozumiałym dla siebie języku jeszcze większe głupoty niż ta pierwsza osoba. I właśnie wtedy, kiedy zaczęłam sie już rozkręcać, i wkręcać w głupkowatą rozmowę (takie zchamnienie jest czasami potrzebne), zapukał do mnie jakiś krótki, w ogóle nie znany mi jeszcze nick. (nick): Można? (dumdumdum): Tak? (nick): Zastanawiam się, czy przypadkiem Cię nie znam. (dumdumdum): :) Możliwe. Zależy jednak skąd miałabyś mnie znać. (nick): Być może z klubu w Warszawce. Ale nie jestem pewna, czy to Ty. (dumdumdum): Hmmm... Jeśli z klubu w stolicy, to bardzo możliwe. Ale już dawno nie chodzę po warszawskich klubach;) (nick): To było raczej dawno temu. Ale miałaś chyba inny kolor włosów. Farbowałaś? (dumdumdum): :) Tak - farbowałam. A jaki miałam kolor włosów? (nick): :) Jasny blond. A teraz widzę, że jesteś ciemna. (dumdumdum): No tak - zgadza się. Byłam jasną blondynką do niedawna. Więc jednak to ja? (nick): Nie jestem jeszcze do końca przekonana, ale wiele wskazuje na to, że tak:) (dumdumdum): Więc ja, czy nie ja? Powinnaś wiedzieć chyba czy mnie znasz czy nie. (nick): Zgadza się. Ale niestety nie jestem pewna. Możesz się nie okazać tą osobą o której ja myslę, tylko kimś bardzo do niej podobnym. Tak sie przecież zdarza, prawda? (dumdumdum): Zdarza się - prawda:) Więc jak? - Znasz mnie czy nie? (nick): Chyba tak. Ale nie rozmawiałyśmy nigdy. Znam Cię z widzenia. (dumdumdum): To i tak dobre tyle;) Hmmm - a może ja Ciebie tez znam z widzenia? (nick): Nie, Ty mnie na pewno nie znasz. Jak Cię widziałam, to przeważnie albo byłaś tak bardzo zajęta innymi laskami, albo tak bardzo zamyślona ( :) ), i w ogóle mnie nie widziałaś. (dumdumdum): Skąd wiesz, że Cię nie widziałam?:> A może jednak? Hmmm - ale mówisz, że nigdy nie rozmawiałyśmy ze sobą, tak? (nick): Tak. Nigdy. (dumdumdum): A często mnie widziałaś? I w jakim towarzystwie? - Bo może to naprawdę nie ja... (nick): Czy często? Nie. Kilka razy. Ale zawsze byłaś w dużej grupie dziewczyn. Tak dużej, że nieraz koleżanki mi Ciebie zasłaniały i nie mogłam Ci się dokładnie przyjrzeć. (dumdumdum): To by sie zgadzało - przeważnie bywałam w Rasko z większą ilością osób. Bo mówimy chyba o tym miejscu? (Tylko tam bywałam w takim większym towarzystwie no i tam właśnie bywałam często, więc największe prawdopodobieństwo, że tam mnie widziałaś:))Ale zaraz zaraz! Ty mi się przyglądałaś i ja Ciebie nie zauważyłam? (nick): No nie. Ale nie myśl sobie, że ja tak na chama się na Ciebie patrzyłam. Poza tym bywałam tam z moją kobietą, więc nie mogłam sobie pozwolić na dokładne obserwowanie Ciebie. (dumdumdum): Z kobietą powiadasz... Więc dlatego mogłam nie zwracać na Ciebie większej uwagi. Nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą. No dobrze. Ale skąd ta pewność, że to ja? (nick): No właśnie nie jestem do końca przekonana. Może to jednak nie Ty... (dumdumdum): No a jeśli to miałabym być ja, to jaką mnie zapamiętałaś? Albo jakieś szczególne sytuacje? (nick): :) Szczególne sytuacje były. I to nawet moja dziewczyna zauważyła też. Ale o tym może nie będę mówić. Natomiast jak Ciebie zapamiętałam? Hmmm... Spokojną. Najspokojniejszą chyba ze wszystkich osób siedzących przy Waszym stole. (dumdumdum): A jaka to niby ta sytuacja miałaby być? (nick): Nie powiem Ci teraz. Wstydzę się. (dumdumdum): No powiedz. Skoro Ty mnie pamiętasz, to może jak mi opowiesz dokładniej, to ja tez sobie coś przypomnę i okaże się, że ja Ciebie też znam;) (nick): Na pewno mnie nie znasz. Nieważne. Muszę powoli kończyć. (dumdumdum): No tak! Rozbudzi taka w kobiecie ciekawość, a potem znika jak kamfora. (nick): A może to nie Ty. Nie wiem;) I lepiej być chyba bardziej tajemniczym, niż mówić wszystko od razu? (dumdumdum): Zgadza się. Ale takie trzymanie w niepewności jest niezdrowe. Nie będę mogła spać, nie wyśpię się, następnego dnia będę może robić coś, co wymaga wysiłku fizycznego - zasłabnę i co wtedy? (nick): :):):) Ja idę. Miło było porozmawiać. Dziękuję. Do kiedyś - być może. (dumdumdum): Jak to?! Być może?! Musi!!! Przecież muszę się dowiedzieć kto mnie szpiegował w knajpach w Warszawie;) Mam nadzieję, że jeszcze się tutaj spotkamy. (nick): Być może. Papa. (dumdumdum): Na wszelki wypadek zostawiam: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć :) Mam nadzieję, że odezwiesz się jeszcze. Mam jeszcze tyle pytań! I chciałabym zobaczyć jak Ty wyglądasz. To pa. Wyszła. A ja zostałam sama ze znakami zapytania. Muszę przyznać, że ostrożna była ta nasza pierwsza rozmowa. :) Ciekawa zawsze byłam jak się wtedy czułaś. Co myślałaś o mnie. Czy przyszło Ci do głowy, że to naprawdę mogę nie być ja? Czy nie mogłaś się doczekać jak odpiszę na Twoje słowa, ale sama przeciągałaś odpisywanie? - To mnie właśnie najbardziej fascynuje w starszych kobietach. Zawsze potrafią wszystko wyważyć nauczone doświadczeniami z przeszłości, że nie należy zbyt wcześnie się ze wszystkim zdradzać. Więc jaka byłaś? Co mieszkało w Tobie przez tych kilka chwil - to nie dawało mi wtedy spokoju. A najbardziej nie rozumiałam jak można być tak spokojnym. Od Ciebie wprost bił spokój. Byłaś taka..., niedostępna, ale z drugiej strony wyczuwałam, że chciałabyś wejść w moją kamerkę, żeby się przekonać, czy to naprawdę ja! Ale nic po sobie poznać nie dała! Nic. Kompletnie. Byłaś mistrzynią trzymania w napięciu i niepewności. A mi żyły puchły jak szalone - Co do za dziewczyna? Kim ona jest? Jak wygląda? Dlaczego tak dobrze mnie zapamiętała? Czy kogoś ma? (może dlatego tak spokojnie zakończyła rozmowę i była cały czas zdystansowana?) Chciałam znać odpowiedzi na wszystkie te pytania. Ale Ciebie już nie było na czacie... Która dziewczyna, która spotyka po takim czasie kogoś takiego na kamerce na czacie, tak spokojnie się zachowuje i tak szybko odchodzi??? No która? Nic z tego nie rozumiałam. Wtedy jeszcze nie. Pamiętam, że pomyślała, sobie, że na pewno kogoś masz, i wyszłaś może na spotkanie z nim, albo po prostu nie okazałam się na tyle interesującą rozmówczynią, by kontynuować wymianę zdań. Ale chyba nie? No przecież nie mam problemów z pisaniem:). Byłam zdezorientowana. A co się okazało? :)... Tak bym chciała wtedy... Najnowsze artykuły:
Starsze artykuły: Komentarze (0)
![]() Napisz komentarz
|






