• Powieksz rozmiar czcionki
  • Pomniejsz rozmiar czcionki
  • Domyslny rozmiar czcionki
Wspomnienie III Drukuj Email
(19 - ilość głosów)
Wpisała: @lterego   
Minął kolejny miesiąc, podczas którego widywałam się z nią nawet kilka razy w tygodniu. Nie musiałam już szukać klientów, Zuzanna dołączyła mnie do zasobu swoich fachowców na zasadzie freelance, co sprawiło, że zasypywano mnie propozycjami pracy. Większość projektów oddawałam jednak w dalszym ciągu samej Zuzannie. Miałam cichą nadzieję, że robi to specjalnie, żeby mnie przy sobie zatrzymać, ale nie byłam pewna, czy to nie był jedynie stwór mojej własnej wyobraźni. A wyobraźni mi wtedy nie brakowało.

Późnymi wieczorami, kiedy ciemność mojej sypialni wypełniało tykanie budzika, moja wyobraźnia przechodziła samą siebie. Widziałam ją przed sobą, uśmiechniętą, zamyśloną, zdenerwowaną, zmęczoną... Znałam już na pamięć wyrazy jej oczu i twarzy, znałam jej uśmiech i głos. Umiałam rozróżnić jej kroki w korytarzu, wiedziałam jak kicha i jak się śmieje. Zapach jej włosów i skóry zdołałam złożyć z ułamków sekund, w których nachylała się nad jakimś projektem, który jej prezentowałam. Wiedziałam również - nareszcie - jak nazywały się jej perfumy. „Spellbound". Pasowały do niej, odzwierciedlały swoim zapachem jej osobowość. Byłam przez nią zaklęta.

Zuzanna była mężatką. Dowcipny Anglik był jej mężem, przyjacielem, i szczęśliwcem, który miał do niej wszelkie prawa. Wolałam o tym nie myśleć, bo ściskało mnie wtedy w gardle. Chciałam ją mieć dla siebie, całą Zuzannę, tylko dla siebie. Zaciskałam szczęki, kiedy widziałam ich razem, kiedy porozumiewali się jedynie spojrzeniami, nad głowami pracowników. Rozmawiali ze sobą po angielsku, swoimi osobistymi skrótami i metaforami, zwrotami ze wspólnie obejrzanych filmów. Szlag mnie trafiał, bo nie zawsze łapałam, o co im chodziło. Chciałam, żeby ze mną tak mogła rozmawiać, przekazywać swoje myśli jednym spojrzeniem... Chciałam, żeby na mnie patrzyła z taką przyjaźnią, i zaufaniem. Moje samotne wieczory i noce były oddane myślom i marzeniom o Zuzannie. Zaciskając mocno oczy, przywoływałam jej obecność, tylko dla mnie.

W marzeniach całowałam jej usta, pocałunkami sprawiałam, że płonęła w moich objęciach. Jej długie, ciemne włosy układały się między moimi palcami, jej orzechowe oczy zamykały się w oczekiwaniu na moje pieszczoty. W marzeniach poznawałam jej ciało, całując, pieszcząc, głaszcząc... Oddawała mi się bez protestu, i tuląc się do mnie, wymawiała moje imię. Zagryzając wargi, zwijałam się w kłębek w pustym łóżku, walcząc z pragnieniem, wznieconym fantazjami o kobiecie, która należała już do kogoś innego.

Łzy cisnęły się do oczu, i bezsilna wściekłość ogarniała moje ciało. Dlaczego ona nie mogła być moja? Dlaczego? Wracałam do myśli o kochaniu się z nią, o posiadaniu jej. Czułość gestów zamieniała się w chciwość, w rządzę i potrzebę zawładnięcia Zuzanną. Co nocy przegrywałam z sobą samą, nie potrafiłam usnąć bez myśli o niej, bez rozładowania napięcia rosnącego we mnie. Chowając Twarz w poduszkę, wciskałam rękę miedzy swoje zaciśnięte uda, wmawiając sobie, że należała do Zuzanny.

Komentarze (1)add comment

alone11 said:

 
ach,cóż by było gdyby nie wyobraznia?Bardzo wciągające,ale co dalej?
wrzesień 13, 2007

Napisz komentarz
busy

kobieta